Odleciały żurawie

Obserwator - tygodnik powiatowy 07/10/1999 r.

I przysięgam ci miłość, wierność...

Przenikliwy krzyk dobiegł nas z nieba - tak w dniu patrona zwierząt św. Franciszka żegnały się charakterystycznym klangorem z rodzinnym "domem" żurawie, kiedy tego popołudnia na moment rozpogodziło się... Osiem potężnych ptaków krążyło nad polem wzbijając się coraz wyżej. Na chwilę jeden z nich odłączył od grupy penetrując z góry okolicę - pewnie pomyślał: wszystko dobrze, mogę moją gromadkę zabrać w zamorskie podróże - do zobaczenia w przyszłym roku Polsko! Od kilku już lat żurawie zagnieździły się na gierłatowskich bagnach k. Nekli. Zazwyczaj te płochliwe ptaki zakładają gniazda na niedostępnych trzęsawiskach, w takim miejscu, gdzie można dobrze ukryć się, ale jednocześnie móc obserwować teren. Niezmiernie trudno jest znaleźć gniazda i zaobserwować zwyczaje żurawi, które milkną w okresie lęgu. Tylko niezmienione, prawie niedostępne tereny bagienne gwarantują ich osiedlenie się. Rodzice są bardzo opiekuńczy dla swoich 2 lub 3 potomków. Pomagają im wydobyć się z jaj obłamując delikatnie skorupę. Młode rodzą się w odstępach kilkudniowych i intensywnie żywione przez rodziców szybko rosną a starsze - silniejsze zaczynają być agresywne w stosunku do młodszych. Po trzech dniach ojciec rodziny wyprowadza najstarszego potomka poza gniazdo i wyłącznie opiekuje się nim przez kilka tygodni. Za następne 3 dni drugie z dzieci idzie za matką. Łączą się w zgodną rodzinę kiedy młodzież dorasta. Ptaki te żywią się zarówno pokarmem roślinnym jak i zwierzęcym. Były tępione ze względu na smaczne mięso i przekonanie, że wyrządzają szkody w uprawach rolnych. Żurawie w piękny sposób okazują swoje zadowolenie i dobre samopoczucie, kłaniając się i podskakując niesamowitym tańcu. A dla ludzi te dumne ptaki mogą być wzorem wierności małżeńskiej, bowiem para, która raz połączy się, jest ze sobą do końca życia, a żyje 50 i więcej lat. W przypadku śmierci jednego z małżonków, drugi umiera z tęsknoty. Rok później. Lubię żurawie i nie ukrywam, że z niecierpliwością czekam zawsze na ich powrót.. Myślę, że mogłabym ich śladem wędrować przez świat:
- w Chinach uznawać je za symbol długowieczności,
- w Japonii - nieśmiertelności,
- w Indiach czcić jako święte zwierzę i talizman przynoszący szczęście,
- w Afryce udomowić, aby uwalniały wioskę od gadów i gryzoni,
- we Francji uprawiać dla nich wiele dziesiątków hektarów ziemi i tym samym zlikwidować problemy miejscowych rolników, którzy obawiali się o swoje zasiewy.
Żyję jednak w małej podnekielskiej wiosce, otoczonej morenami i niedostępnymi bagnami, które od wieków stanowiły siedliska dla dzikiego ptactwa i zwierzyny i gdzie do ubiegłej jesieni przebywało osiem żurawi. W tym roku były tylko trzy: rodzice i jedno dziecko.
Co się wydarzyło? Dlaczego stado nie powiększyło się, a wręcz zmalało?
Czy to myśliwi strzelają do tych pięknych ptaków (bo strzały na bagnisku rozlegają się w ciągu roku aż nazbyt często)? A może jest to wynik działalności zaradnych i oszczędnych właścicieli szambowozów, którzy z miejsca gniazdowania żurawi zrobili sobie prywatną oczyszczalnię ścieków? Zapach roznosi się po całej okolicy, ale zawartość pozostaje dla „ptaszków” ! A może wypłoszył je hałas związany z eksploatacją pobliskich żwirowisk lub nowo pobudowanej drogi, która biegnie tutaj miast przez wioskę, jak postulowano?
Nie potrafię odpowiedzieć na te nurtujące mnie pytania. Przypuszczam, że nie odpowie na nie również ani sołtys wioski, ani burmistrz miasta Nekli, bo kto by się przejmował losem ptaków, skoro wioska wg oficjalnych opinii jest skazana na wymarcie - żurawi zapewne dotyczy to też!
...I tylko żal, że być może już przyszłej wiosny w Gierłatowie klangor żurawi usłyszymy po raz ostatni ...

Krystyna Nowakowska