Pelikan w hotelu

Obserwator - tygodnik powiatowy 21/10/1999 r.

Uciekinier czy turysta

Tuż przed godz.14 w dniu 19 bm. do hotelu dla zwierząt w Gierłatowie przyleciał... pelikan i usiadł na słupie linii elektrycznej w pobliżu zadaszonych kojców dla psów. Właściciel hotelu poczuł się bardzo dowartościowany tym, że nawet pelikany wiedzą gdzie jest dobry hotel dla zwierząt! To wcale nie żart prima aprilisowy! Być może daszki w kojcach skojarzyły mu się z jego mieszkaniem w zoo, jeśli był to uciekinier. Następnie ptak dostojnym lotem przeniósł się na wodę pobliskiego żwirowiska. Nie udało mi się zrobić zdjęcia egzotycznemu podróżnikowi na wodzie – zrobiłem je dopiero kiedy odlatywał w kierunku Podstolic, Wrześni,  nie przejmując się wcale zgiełkiem dochodzącym z pobliskiej szosy A-2. Zadzwoniliśmy  do działu hodowlanego poznańskiego Ogrodu Zoologicznego i otrzymaliśmy informację, że nie jest to ich ptak ale nie można wykluczyć, iż uciekł z jakiegoś niemieckiego zoologu ponieważ jeszcze 2 dni przedtem widziano 5szt. pelikanów pod Zbąszynkiem. Istnieje też druga możliwość, że ptaki przywędrowały z południa Europy, gdzie gnieżdżą się od południowych Węgier aż po Afrykę. Wielki znawca życia ptaków Alfred Brehm pisze, że pelikan baba odlatuje w październiku i zdarza mu się nieraz pomylić kierunek. Taki masowy przypadek pelikaniej pomyłki zdarzył się w 1768r. kiedy to 130 tych ptaków zaobserwowano w Alpach nad Jeziorem Bodeńskim a pojedyncze egzemplarze spotykano w Niemczech.

Apelujemy do Czytelników: jeśli zobaczycie osłabionego pelikana spróbujcie go złapać (jest on niegroźny) lub dzwońcie do poznańskiego ZOO nr tel:877-35-17, bowiem ptak nie ma szansy na przeżycie w okresie chłodów.

(BON)

Podróż pelikana

Uciekinier czy turysta

Sen to czy jawa? – tak pomyślałam patrząc na taflę wody „jeziora gierłatowskiego” – pływał tam bowiem najspokojniej pod polskim słoneczkiem – PELIKAN! Po cichutku podeszliśmy z mężem do brzegu wyrobiska wypełnionego wodą, przez chwilę obserwowaliśmy niezwykłego ptaka – nie było wątpliwości – dziób jak na wszystkich rysunkach w książkach, ptaszysko takie jak w poznańskim ZOO! Wielkodzioby usłyszał hałas, popatrzył, zerwał się delikatnie z wody i odfrunął w kierunku Wrześni. Mężowi starczyło czasu tylko na jedno pstryknięcie aparatem fotograficznym – niestety ptak  był dość daleko od obiektywu. W domu szybko – „łap” za telefon i rozmowa z pracownikiem ZOO – od dwóch dni 5 pelikanów wędruje z okolic Zbąszynka – skąd tam się wzięły? Nie wiadomo! Może przywędrowały z Niemiec? Może uciekły z jakiegoś ogrodu zoologicznego, a może w czasie wędrówki z południa  Europy do Afryki odłączyły się od grupy i pobłądziły? Jak to się stało, że do nas dotarł tylko jeden? Pozostanie to pewnie zagadką na zawsze. Na zawsze też wrył się w moją pamięć obraz pelikana – nie w niewoli a na swobodzie, w moim a nie w zamorskim kraju.

Krystyna Nowakowska