Podaj łapę wilku

Obserwator - tygodnik powiatowy z 30/09/1999 r.

Dzień 4 października to rocznica śmierci św. Franciszka z Asyżu, wielkiego przyjaciela zwierząt, które nazywał braćmi mniejszymi.
Biedaczyna z Asyżu”, urodzony pod koniec XIIw. w bogatej rodzinie kupieckiej inspirował wielu artystów do twórczości, ponieważ wybrał żebraczy i ascetyczny tryb życia. Znalazł też uznanie wśród obrońców zwierząt, którzy już 76 lat temu ustanowili rocznicę jego śmierci  Światowym Dniem Zwierząti początkiem Światowego Tygodnia Zwierząt.
Jak to u nas wygląda z ochroną zwierząt? Mamy niemalże wzorcową „Ustawę o ochronie zwierząt”, gorzej natomiast z jej realizacją. Masa wałęsających się psów i kotów jest tego najbardziej widocznym przykładem! Nie odpłacajmy im okrucieństwem i obojętnością za to, że do nas są bardziej przywiązane niż do swojego gatunku. Mamy wprawdzie znak drogowy: uwaga na zwierzęta, nie dotyczy to jednak zwierząt małych takich jak jeże i może to śmieszne... żab. O tym jak są one pożyteczne nie muszę chyba pisać!
Nie ma u nas podziemnych przejść pod szosami dla małych zwierząt, nie ma też dostatecznej ilości ogrodzeń, szczególnie przy ruchliwych  trasach szybkiego ruchu bo jesteśmy na to za biednym krajem. A w ogóle to mamy w kraju tyle biedy i cierpień ludzkich, szczególnie dziecięcych...
To prawda! Nie jestem jednak do końca przekonany czy na pewno, mimo naszego braku pieniędzy i zapędzonego życia chcielibyśmy pewnego dnia obudzić się: bez rechotu żab, „pożarci” przez komary i robactwo, bez śpiewu ptaków, bez możliwości spotkania sympatycznego tuptusia- jeżyka czy psa liżącego naszą spracowaną „łapę”, której nikt nie chce nawet uścisnąć...
Nie wiem czy sarnę, kuropatwę, myszołowa, bociana (widziałem kilka martwych na A-2) czy nawet wilka chcielibyśmy widzieć tylko w zoologu  lub  jako gipsowe ozdoby w naszych ogrodach? Dlatego żeby uzmysłowić, że jeśli na tym świecie zostaniemy sami z chemią i plastykowymi figurkami, to być może będzie nam strasznie nudno.
Chrońmy  więc zwierzęta i bądźmy dla nich humanitarni jak tylko potrafimy. Jeśli ich zabraknie nie będziemy mieli z kogo brać przykładu jak szanować się. Miarą wielkości człowieka jest jego stosunek do słabszych, w tym także do naszych braci mniejszych. Może zatem więcej serca na co dzień a czasami mniej „gazu” na szosie!

Bogdan Nowakowski