Pies ratownik

(kontra z 23/07/1993 r.)

Lubimy opowieści rzewne, prawie nie z tego świata...
Taką też jest ta - o psie, który ratował ludzi i z ręki ludzkiej zginął...
Na granicy szwąjcarsko-włoskiej, wysoko w Alpach, w obszarze wiecznego lodu i śniegu jest przełęcz, na której stoi klasztor, a z niego od setek lat, zakonnicy ze zgromadzenia św. Bernarda nieśli pomoc wszystkim zagubionym we mgle, śniegu i zawiejach.
W tej niezmierzonej pracy pomagały zakonnikom psy św. Bernarda, wyhodowane i szkolone w klasztorze. Niejedno ludzkie życie zostało uratowane dzięki tym mądrym i odważnym stworzeniom. Wśród wielu psów-ratowników wyróżnił się Barry - żyjący i służący na przełęczy w latach 1800-1812. Niezwykle inteligentny, o wybornym zmyśle orientacyjnym, doskonałym węchu i dużej odporności na mróz (a mrozy były niemałe- do – 34 º C), posiadał też i inne niezwykłe właściwości.
Umiał przeczuć zejście lawiny, potrafił oznajmić, że zbliża się burza śnieżna na 20 do 40 min. przed uchwytnymi dla człowieka oznakami. Kiedy zauważał pierwsze oznaki mgły lub burzy śnieżnej samorzutnie udawał się w góry, niezmordowanie poszukując zaginionych.
Ogromnej sławy przysporzyło mu uratowanie małego chłopca, który wraz z matką został wciągnięty przez lawinę w załom skalny. Barry penetrując teren wyczuł ich i pospieszył na ratunek. Matka przywiązała chłopca do grzbietu psa i tak Barry odniósł malca do schroniska ratując mu życie. Legendarny pies uratował od niechybnej śmierci 40 ludzi. Zginął z ręki czterdziestego pierwszego, kiedy to podczas obchodu znalazł w zaspie śnież­nej mężczyznę, którego odgrzebał i ogrzewał własnym ciałem. Człowiek oprzytomniał, otworzył oczy - zobaczył ośnieżony pysk - i ugodził swego wybawcę nożem.
Zraniony ciężko pies, mimo leczenia w klinice w Bernie, nie powrócił już do zdrowia. Zakończył życie w roku 1814, w klasztorze. Jego podobizna do dzisiaj znajduje się w Muzeum Historii Naturalnej w Bernie.
O jego życiu napisano wiele artykułów, opowiadań, powieści. Postawiono mu wspaniałe pomniki - na Przełęczy Wielkiej Św. Bernarda i na cmentarzu psów w Paryżu.
Prawda pomieszała się z legendą... jedno jest pewne - pies był i jest do dzisiaj najwierniejszym i najbardziej oddanym towarzyszem człowieka.

Krystyna Nowakowska